Olej napędowy kosztuje już średnio 7,82 zł za litr, a nasz model numeryczny wskazuje, że granica 8 zł może paść w ciągu trzech dni. Winowajców jest trzech: powrót 23-procentowego VAT, ropa droższa o jedną czwartą i rekordowe marże rafineryjne. Zadziałali niemal jednocześnie.
30 czerwca wygasł pakiet CPN i to widać na pylonach
Przez wiosnę ceny na stacjach trzymał w ryzach rządowy pakiet osłonowy „Ceny Paliw Niżej”: obniżony VAT, niższa akcyza i urzędowe ceny maksymalne. Wygaszano go etapami: najpierw akcyzę w połowie czerwca, a 30 czerwca resztę. Od 1 lipca VAT na paliwa wrócił z 8 do 23 proc., a stacje znów samodzielnie ustalają ceny.
To był skok czysto podatkowy, zapowiedziany i policzalny: eksperci szacowali go na kilkadziesiąt groszy na litrze. Gdyby na tym się skończyło, lipiec byłby drogi, ale przewidywalny. Nie skończyło się.
Brent podrożała o ponad jedną czwartą od początku lipca
Tarcza wygasła dokładnie w dołku notowań ropy. Przez cały czerwiec Brent taniała i na przełomie miesięcy była najtańsza od miesięcy. Potem, w ciągu trzech tygodni, wykres zawrócił:
| Data | USD/bar. |
|---|---|
| 01.06 | 94,98 |
| 08.06 | 94,25 |
| 15.06 | 83,17 |
| 22.06 | 77,90 |
| 29.06 | 73,15 |
| 06.07 | 71,99 |
| 13.07 | 83,30 |
| 21.07 | 91,01 |
Za odwróceniem trendu stoi eskalacja konfliktu między USA a Iranem: tymczasowe zawieszenie broni, które wiosną uspokoiło rynek, rozpadło się, a w rejonie cieśniny Ormuz znów dochodzi do ataków na tankowce.
W poniedziałek doszedł nowy front. 20 lipca jemeńscy Huti ogłosili blokadę morską Arabii Saudyjskiej, „ze skutkiem natychmiastowym”, jak podała Al-Dżazira. To na razie deklaracja, nie szczelna blokada, ale działa: według „Washington Post” pierwsze statki płynące do saudyjskich portów już zawracają w rejonie cieśniny Bab al-Mandab, łączącej Morze Czerwone z Zatoką Adeńską. Gdyby ta trasa została zamknięta całkowicie, z rynku zniknęłoby (według szacunków przytaczanych przez NBC News) około 7 proc. światowej podaży ropy.
Analitycy cytowani przez Reutersa podkreślają, że rynek wycenia na razie ryzyko, a nie realny niedobór: fizyczne dostawy w większości docierają. Ale rynek paliw działa wyprzedzająco: drożejąca baryłka podnosi ceny w rafineriach, zanim jakikolwiek brak stanie się faktem.
Rynek wycenia dziś ryzyko, nie brak surowca. Ale ceny w rafineriach rosną, zanim jakikolwiek brak stanie się faktem.
Ropa płynie, paliwa brakuje
Jest jeszcze trzeci mechanizm, mniej widoczny niż podatki i baryłka, ale równie kosztowny dla kierowcy: rekordowe marże rafineryjne, czyli różnica między ceną gotowego paliwa a kosztem ropy potrzebnej do jego wyprodukowania (tzw. crack spread). To on sprawia, że paliwo drożeje szybciej, niż wynikałoby z samych notowań ropy.
Skalę pokazuje amerykański wskaźnik 3-2-1: ile rafineria realnie zarabia, przerabiając trzy baryłki ropy na dwie baryłki benzyny i jedną diesla. Od końca lat 80. rzadko przekraczał on 20 dolarów na baryłce; w 2022 r., po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, wystrzelił do rekordowych wówczas poziomów bliskich 60 dolarów. W ostatnich tygodniach wystrzelił ponownie, powyżej tamtego rekordu – i rósł także w dniach, gdy sama ropa taniała.
Dlaczego marże rosną? Bo tegoroczne konflikty uderzyły mocniej w przerób ropy niż w jej wydobycie. Eskalacja na Bliskim Wschodzie ograniczyła nie tylko podaż surowca, ale przede wszystkim dostawy gotowych paliw z tamtejszych rafinerii. Równolegle ukraińskie ataki dronowe wyłączyły z użytku część rafinerii rosyjskich: przerób w Rosji, w poprzednich latach stabilnie w przedziale 5–5,7 mln baryłek dziennie, od kwietnia spada i w czerwcu zjechał do niespełna 3,85 mln. Paradoks polega na tym, że Rosja wciąż eksportuje dużo surowej ropy, m.in. do Indii, ale część tego samego surowca wraca do niej już jako gotowe paliwo, kupowane drożej, bo marżę rafineryjną wykonał kto inny; w niektórych regionach kraju brakuje benzyny i diesla, a mieszkańcy ustawiają się w kolejki. Efekt, jak ujął to Independent Trader: ropy jest relatywnie dużo, brakuje miejsc, gdzie można ją zamienić w benzynę, diesel i paliwo lotnicze. Największym beneficjentem są firmy rafineryjne, bo to one przejmują różnicę między tanią ropą a drogim, brakującym na rynku paliwem.
I dlaczego szybko nie spadną? Mocy rafineryjnych nie da się odbudować w kilka tygodni. Naprawa uszkodzonych instalacji trwa miesiącami, ataki na rosyjskie rafinerie trwają, a rezerw przerobu brakowało jeszcze przed kryzysem: w Europie w ostatnich latach więcej rafinerii zamykano, niż otwierano. Dopóki ten deficyt przerobu się utrzymuje, taniejąca baryłka nie musi oznaczać tańszego paliwa na stacji, bo różnicę zjada rosnąca marża rafineryjna.
Nasze dane pokazują przy tym powtarzalny mechanizm: od notowań Brent do pylonu na polskiej stacji cena wędruje około dwóch dni: dzień do cenników rafinerii, kolejny na stacje. Obecne podwyżki w hurcie zobaczymy więc na pylonach jeszcze w tym tygodniu. Szerzej opisaliśmy ten łańcuch w tekście „Dlaczego paliwo jest drogie?”.
Polityka kontra budżet, JPMorgan kontra Citi
W Sejmie leży poselski projekt (złożony przez posłów PiS), który przywraca 8-procentowy VAT i niższą akcyzę na paliwa do 30 września. Rząd na razie odmawia: minister finansów wskazuje na deficyt, a premier mówi wprost, że budżet nie może bezterminowo finansować obniżonych cen paliwa.
Granica z tytułu jest blisko. Nasz model numeryczny prognozuje na najbliższe trzy dni dalsze wzrosty: szacunkowa średnia cena diesla osiąga ok. 8,00 zł/l w piątek 24 lipca i 8,07 zł/l w sobotę. Model liczy tę ścieżkę z hurtu Orlenu, notowań Brent i kursu dolara; dalszym wzrostom w hurcie daje obecnie 87 proc. prawdopodobieństwa. To szacunek średniej krajowej, nie gwarancja, ale kierunek jest jednoznaczny. Codziennie aktualizowaną prognozę znajdziesz na stronie ceny paliw na jutro, a skuteczność modelu publikujemy w otwartych danych.
Prognozy dla samej ropy rozjeżdżają się jak rzadko. JPMorgan ostrzega przed baryłką za 120–130 dolarów, a w skrajnym scenariuszu długotrwałych zakłóceń nawet ponad 150. Citi przeciwnie: radzi sprzedawać i widzi 60–65 dolarów na przełomie roku, o ile ruch przez Ormuz wróci do normy; bank wskazuje też na słabnący popyt z Chin. Po stronie podaży jeden pewnik: OPEC+ od sierpnia podnosi limity wydobycia, choć przy obecnej skali napięć to korekta, nie przełom.
Dla kierowcy wniosek jest niewygodny, ale uczciwy: to, co stanie się z cenami do końca wakacji, rozstrzygnie się w cieśninach Ormuz i Bab al-Mandab oraz w Sejmie, a nie na stacjach. Jak nasz model AI radzi sobie z taką niepewnością, opisaliśmy w tekście o prognozowaniu cen paliw.
Hurtowe ceny paliw, ropa Brent i kurs dolara, aktualizowane codziennie. Wykresy, prognoza AI i powiadomienia.
Aktualne ceny paliw → Ceny paliw na jutroCodziennie aktualizowane ceny hurtowe Orlenu, prognoza AI i sygnał „tankować czy czekać?”.